Sobota, 16.01.2021
Pierwsza sesja w nowym roku, przebieram nogami. Do tego spadł upragniony śnieg! Czekam w wyznaczonym miejscu spotkania, a ich nie ma. Zasięgu także. Jakimś cudem udało nam się dodzwonić. Będą za 5 minut - okej, upewniam się, że wiedzą gdzie jechać. 
- Tak, wiemy wiemy. - nawigatorka Patrycja stwierdza tak oczywisty fakt. 
Czekamy dalej, dalej ich nie ma. Może coś się stało? Niemożliwe, żeby przez Barlinek jechać 30 minut. Dzwonimy jeszcze raz. I nagle eureka, nawigatorka jednak wpisała inną nazwę Młyna! 
Okej, w końcu udaje nam się dogadać, docierają na miejsce. 
Jak to bywa, gdy kobieta wyprowadzi z przekonaniem w dziwne tereny - są nieco spięci, Kuba odpala fajkę. 
Ale... 
Mijają dwie minuty, przytulają się, całują i śmieją z tej niewypalonej wyprawy. Są tak bardzo swobodni.         Z resztą widać to gołym okiem na zdjęciach. Piękne, prawdziwe uczucie. Rozpromienione oczy.                 Tak niesamowity widok ogromnie mnie uszczęśliwia. 
Tworzymy nową, zimową historię. Oto oni, ponownie przed moim aparatem. 

Patrycja & Kuba

W "leśnym młynie"!

You may also like

Back to Top